foto

Aby sprawdzić, czy możesz zamówić ten numer kliknij  tutaj

W numerze między innymi:

Spis treści

Aktualności 4-5, 28-29, 32-33

Targi 6-7, 38

Jak kupić łódź cz. 2: 10-11

Porady 20-21

Zodiac Cherokee: 12

Katalog silników: 14-15

Sport 16-17, 30-31

Skutery wodne: 18-19

Islandia: 22

Sunseeker XS 200024-25

Relacja: 26-27

Ubezpieczenia: 35

Na lądzie 36-37, 39, 40-41 



foto

foto

Nagrody PM na targach „Wiatr i Woda” 2001

Gdyby nie długa kolejka do kasy, trudno by przypuszczać, że w środku zaśnieżonych hal odbywają się trzynaste targi „Wiatr i Woda”. Sypiący na dworze gęsty śnieg nijak się miał do gorącej atmosfery panującej na stoiskach prezentujących się firm.Na targach można się było przyjrzeć nowościom motorowodnym, żeglarskim, modzie, która będzie obowiązywała w nadchodzącym sezonie nad wodą, a także różnym akcesoriom wodnym, nurkowym i wędkarskim. W tym roku do najciekawszej naszym zdaniem kolekcji pokładowej mody należały kurtki, koszulki, czapeczki i buty firmy Slam, znanej ze sponsorowania m.in. Formuły 1 na wodzie (opis PM 1/2001). Slam prezentuje bardzo modne, interesujące kolorystycznie ubrania z przeznaczeniem do trudnych warunków wodnych, ale także motocyklowych. W jednym modelu kurtek zastosowano ciekawe rozwiązanie dla ludzi potrzebujących czegoś w postaci kurtko-spodni. Cały „bajer” polega na tym, że do wewnętrznej części nieprzemakalnej kurtki są dołączone lekkie, łatwe do założenia spodnie (cała operacja odbywa się bez zdejmowania góry), w sam raz na kiepską pogodę, gdy taka złapie nas niespodziewanie na łodzi lub motocyklu.Ale konkurencja też nie spała.  Mogliśmy więc obejrzeć „ciuchy” kilku  innych producentów, m.in. Musto, znanego ze sponsorowania regat żeglarskich Volvo Ocean Race. Nie zabrakło też sprzętu do nurkowania, którego w tym roku było naprawdę wiele. Oprócz tego na targach została przedstawiona bogata oferta echosond i GPS-ów, różnych dodatków i akcesoriów, prezentowana przez firmę Permatech z Gdańska. Na innym stoisku wystawiała się hurtownia Mazuria, która oprócz dystrybucji fachowych dodatków do różnego rodzaju łodzi zajmuje się ostatnio dystrybucją silników Selva (opis PM 1/2001) oraz modnych, marynistycznych mebli, a także miniatur jachtów i łodzi motorowych. Nam najbardziej spodobała się znaleziona w ofercie firmy mała replika łodzi motorowej znanej starej stoczni Riva.Prawdziwą niespodzianką podczas pierwszego dnia targów była premiera łodzi motorowej Galia 530 Cruiser ze stoczni Galeon, zorganizowana przez naszą redakcję. Starannie ukryty pod ciemnym materiałem jacht okazał się bardzo ciekawą stylistycznie jednostką turystyczną z silnikiem Yamaha 115, stanowiącą dopełnienie pomiędzy Galią 485 a Galią 560 Cruiser. Ta rejestrowana na sześć osób łódź została przeznaczona do pływania po wodach śródlądowych i morskich przybrzeżnych. W kabinie, zamykanej przesuwanymi drzwiami z pleksi i chowanymi pod osobną konsolą sterową, znajdują się dwa miejsca do spania, a w dość obszernym kokpicie pięć miejsc siedzących. Na Galii 530 można zainstalować maksymalnie 150-konny silnik zaburtowy, z  możliwością rozwinięcia prędkości do 45 węzłów. Po nagrodzeniu najnowszego modelu stoczni ze Straszyna k.Gdańska gromkimi brawami, przyszli klienci z bliska mogli przypatrzeć się jego szczegółom. Wśród firm zajmujących się sprzedażą silników i akcesoriów do  jachtów żaglowych i motorowych zabrakło w tym roku tylko Suzuki. Były za to silniki Johnson i  Evinrude z wtryskiem paliwa Ficht Ram Injection, które poznaliśmy podczas testów w Grecji (opis PM 4/2000). Także pozostali importerzy zaprezentowali wszystko, co potrzebne „by wypłynąć łodzią z garażu”. Przegląd Motorowodny także miał swój udział w targach „Wiatr i Woda”. Po raz pierwszy zostały przyznane nagrody redakcji w sześciu dziedzinach. Firma Marco Motors, znana  przede wszystkim z dystrybucji silników firmy  Tohatsu  i Volvo Penta, otrzymała od nas puchar za 480-konny silnik Volvo Penta TAMD 74 EDC, który mieliśmy okazję testować w Szwecji na łodzi Cranchy  Atlantique 48’ (PM  Na stoisku firmy można było się przyjrzeć pozostałym silnikom szwedzkiej produkcji, a także czterosuwowym zaburtowym nowościom i modelom z serii TLDI firmy Tohatsu (opis PM 3/2000). Drugą nagrodę otrzymała firma Parker Poland za sportowy, 2,5-litrowy silnik Mercury, który znamy i podziwiamy w wyścigach Formuły 1. Na swoim stoisku firma, zajmująca się przede wszystkim dystrybucją silników zaburtowych Mercury i wbudowanych MerCruiser oraz skuterów śnieżnych Lynx i Ski-Doo (test PM 1/2001), zaprezentowała także jeden z ciekawszych skuterów wodnych Bombardiera, 130-konny Sea-Doo model RX (opis PM 1/2000), a także skuter śnieżny, który stanowił nie lada gratkę dla zwiedzających. Kolejną nagrodę odebrała firma Mitsui Motor Polska, dystrybutor motocykli, skuterów wodnych, śnieżnych i silników zaburtowych Yamaha, za 155-konny skuter wodny Yamaha GP 1200 R (opis PM 1/2001). Na targach Mitsui Motor Polska przedstawiła swój najnowszy produkt - skuter wodny Yamaha GP 800 R (opis PM 1/2001). Do laureatów prestiżowych nagród, które wręczali przedstawicielom nasz redaktor naczelny Dariusz Kazanecki i sekretarz redakcji Joanna Połońska, dołączyły rodzime stocznie łodzi motorowych. Pierwszą z nich trzymał Galeon za znaną nam z wcześniejszych prezentacji i nowoczesnej stylistyki Galię 730 (opis PM 2/2000),  kolejna  nagroda powędrowała do stoczni Sportlake za łódź motorową Cortina 555, testowaną przez naszą ekipę na Mazurach w iście zimowych warunkach. Ostatnia z sześciu nagród została wręczona działaczowi roku, którym został Prezes Polskiego Związku Motorowodnego i Narciarstwa Wodnego Jerzy Czeszko.Targi „Wiatr i Woda” jak co roku nie mają sobie równych, wcześniejszy termin względem innych imprez tego typu nadaje im międzynarodową rangę. Kilkunastoletnie doświadczenie organizatorów pokazało, że to właśnie w marcu klienci zaczynają się rozglądać za nowym sprzętem, porównując ceny konkurencyjnych firm. Zwyczaj ten przyszedł do nas z zachodu, gdzie najlepszą gwarancją na otrzymanie upatrzonego modelu jachtu lub silnika jest złożenie zamówienia jeszcze przed sezonem. Także w Polsce zakupu łodzi nie można zostawiać na ostatnią chwilę. Im wcześniej tym większa szansa na odpowiednie jej doposażenie.

Glastron SX 199

Mija 45 lat, kiedy Glastron jako pierwszy ustabilizował swoją szkutniczą pozycję na amerykańskim rynku i świecie. Ten status, obecnie pod egidą Genmara, po dziś dzień nie stracił nic na swoim blasku. Realizacja jego idei polega na specjalizacji w budowie łodzi w zakresie 5,1 – 7,3 m długości, możliwych do transportu przez armatorów na podłodziowych przyczepach. Teraz zajmiemy się jego najmniejszym tworem, kabinowym SX 199. Nowa konstrukcja pomimo 5,66 m zabiera na pokład 8 osób. Wybór silników w gamie 3,0 – 5,0 litrów. Jednostka wyposażona w „zetkę” operuje na stopniowanym kadłubie szybkiego ślizgu – SSV, wyszczególnionego zwycięską nagrodą w konkursie za innowacyjne osiągnięcia konstrukcyjne. Na uwagę zasługuje pełne „V” kadłuba, wykorzystane w pełni na noclegowe koje, przestronne drzwi kabinowe, doświetlony pokładowy iluminator, wbudowany na dziobie luk kotwiczny, przejście przez owiewkę, nierdzewne relingi dziobowe, oświetlenie nawigacyjne, automatyczna pompa zęzowa, pełne oprzyrządowanie, kasetowy odtwarzacz stereo, narciarski suport, poręcznie uformowany rufowy trap z drabinką ułatwiającą kontakt z wodą. Powierzchnia miejsc siedzących w kokpicie, została dopasowana maksymalnie do warunków bezkolizyjnej pieszej transmisji. To kombinacja obrotowego, kubełkowego fotela sternika z rozkładanym do spania siedzeniem pasażera po lewej burcie, plus skokowa ich regulacja na rufie. W standardzie armatorzy posiadają do wyboru, zamiennie, dwa kubełkowe fotele i profilowana w łuk rufową kanapę. Opcję uzupełniają plandeki: kokpitowa, postojowa, topowa ze skrytką, dwie boczne i rufowy hatch back. Sposobność integracji ostatnich trzech pozycji odbywa się za pomocą dwustronnych suwaków. Ponadto stocznia poleca odpłatnie: układ regulacji wysokości koła sterowego – kierownicy i trzystopniową teleskopową drabinkę. Recenzja wskazuje na optymalny charakter jachtu na nasze wody śródlądowe – sugeruje redakcja.

foto

(fot. Genmar)

 

foto

(fot. Volvo Penta)

Alternatywa Volvo Penta

  Więcej mocy za mniejsze pieniądze, tak brzmi motto inżynierii Volvo Penta. Z myślą o ekonomii opracowano V8 5,7 GXI, sprzężony z przekładnią „z”, osiągający na śrubie moc 315 KM. Optymalizując moment obrotowy, przyspieszenie i wypośrodkowując ekonomię konsumpcji paliwa w całym zakresie obrotomierza. Przedstawiono propozycję nie do odrzucenia dla potencjalnych armatorów – w postaci innowacyjnego wdrożenia oszczędnej myśli technicznej. Innymi słowy, zastąpiono wyścigowego rumaka koniem pociągowym. Zestaw z przekładnią duoprop posiada osiągi 7,4GI 310 KM, a gabarytowo komplet jest znacznie mniejszy i automatycznie lżejszy. Osiągnięcie niezawodnej, zamiennej formy bez nadmiernych kosztów eksploatacji, potwierdziło determinację projektantów, szczególnie w walce o palmę pierwszeństwa produkcji układów „z” z konkurencją General Motors, detronizując ich najmłodsze dziecko o pojemności 8100 cm³. Eliminacja poprzedników i rywali przekształciła się w wyzwanie o wartościach bazujących na jakości, sprawności i oszczędności. Silnik dostępny jest również z pojedynczą śrubą. System ekonomicznego zasilania w benzynę to EFI-TBI. Ale prawdziwy, racjonalny wyścig dopiero się zaczyna, ponieważ alternatywa to jeszcze nie alternatywne źródło zasilania.

 

(fot. Sea-Doo)

foto

(fot. Yamaha)

Skuterowa nisza – Yamaha SuperVenture 1200 i Sea-Doo LRV

Zaiste pozostała wypełniona już w 1999 r. Jednak wraz z jej uzupełnieniem pojawiła się, jak to zwykle bywa na wolnym rynku, konkurencja. Prekursorem okazała się Yamaha, prezentując familijny skuter wodny klasy offshore SUV 1200. Wagą ciężką natychmiast zainteresowało się Sea-Doo i na milenijny rok zwodowało swój odpowiednik o symbolu LRV. Walory kadłubowo-pokładowe charakteryzują się stacjonarną stabilnością, a w ślizgu wręcz korespondują powierzchniowo. Ryzyko przewrotki czteroosobowych kolosów praktycznie nie istnieje, nawet na własne życzenie. Wyporności w każdym przypadku imponują, a mocne motory rekompensują straty rzutujące na pływalność. Nie bez kozery zyskały miana wodnych „kadijaków”. Łącząc cechy dostojności i komfortu, niespecjalnie reagują na obecność sprzężonego narciarza wodnego czy kilwaterowego deskarza. Niewątpliwie bardziej usportowiona Yamaha swoimi tradycyjnymi i siłowymi walorami wyprzedza możliwości czynnego wypoczynku, gdy tymczasem Sea-Doo oscyluje w kierunku nasłonecznionego leżaka, ze swoim rufowym, pięciostopowym materacem. Nieco krótsza, węższa a mocniejsza Yamaha emanując 135 KM manifestuje zwrotność przypisywaną „stojakowi” SuperJet. Wyniesiona opływowa rufa dodatkowo podnosi walory aerodynamiczne, w połączeniu ze stylizacją kanapy imitującej wizualny efekt statecznika poziomego samochodowych formuł wyścigowych. Nie znamy do końca zamiarów projektantów, ale wnioskujemy, że praktyka tunelu aerodynamicznego nie jest im obca. Zunifikowany hydrostatycznymi zasadami Sae-Doo mając do dyspozycji 130 km nie ma się dużo gorzej, aczkolwiek czerpie tylko z 951 cm³, a gabaryty ma większe. Linia LRV jest spokojniejsza, wyważona pod kątem wielkiej turystyki, co nie znaczy, że nie podoła ekstremalnym, wyczynowym warunkom. Wyposażona ku temu w specjalnie wzorowany na narciarskie warunki kabłąkowy stopień. W obu przypadkach pełne „V” kadłuba rzutuje na luksus podróżowania, a progresywne linie redanów tworzą w ślizgu szerszą przestrzeń kontaktu z wodą na całej długości skutera, ograniczając rozpryskiwanie. Dodatkowo Yamaha posiada regulowane barbety burtowe – sponsony, ułatwiające manewrowość na zakrętach przy sportowym zacięciu armatora. Oczywiście wszystkie powierzchnie pokładów stykające się z ludzka stopą wykonano w technologii antypoślizgowej, a listwy odbojowe na całym obrysie. Podwójne lusterka wsteczne, rewersory na trymowanych turbinach, systemy wyciszające ich pracę i silników, układy elektronicznej kontroli zapłonu, regulowane kolumny kierownic, cyfrowe antykradzieżowe zabezpieczenia, regulacje długości skrótów na fabrycznych narciarskich wspornikach oraz przyczepy podskuterowe – w pakiecie gratis. To nie wszystko, co je łączy, bacząc na wyposażenie techniczne, bowiem zaplecze gospodarcze jest również zbliżone. Wzorowane na motocyklowe sakwy po burtach, oczywiście zakamyflowane w stylizacyjnych profilach. Nie ma problemu ze zdeponowaniem pełnej długości nart, deski kilwaterowej, narciarskich linek, orczyków, karabińczyków, neoprenowych pianek i butów, kanistrów i ekwipunku kempingowego z prowiantem włącznie. Zasadnicze różnice polegają na pojemności silnika. Yamaha to trzycylindrowy, trzygaźnikowy o pojemności 1131 cm³, a Sea-Doo dwucylindrowy, dwugaźnikowy Rotax. Ma się rozumieć oba dwusuwy. Naturalnie czas pokaże, czy jest to ostatni stopień wtajemniczenia na drodze do Jet Boata i Excitera.

 

Ribeye

Informacja dotyczy kolejnego produktu Mercurego, którego standaryzacją montażu zajęła się konkretna stocznia. Mowa o Ribeye, projektującej i budującej RIB-y o długości od 7 do 10,5 m. Przedmiotem wyposażenia w MerCruisery są wszystkie modele przystosowane do przekładni „Z”. Decyzja zakłada wybór rufowych układów współpracujących z silnikami benzynowi, jak i wysokoprężnymi. Na prototypowym zestawie firma zainstaluje bliźniacze MerCruisera D4.2 LD – Tronic z elektronicznym bezpośrednim wtryskiem. Każdy z nich emituje moc 250 KM. Silniki zajmą miejsce w 10,5-metrowym RIB-ie kabinowym cruiserze, zapewne sprzężone z przekładniami Bravo 3. Brzmi to co najmniej fantastycznie z racji gumowego kołnierza – ale ze sztywnym kadłubem i pokładem.

 

 

foto

(fot. Marine Power)

foto

Shell Nautilus

Chcemy, by nasz magazyn praktycznie służył wszystkim amatorom sportów wodnych. Czytelnicy często pytają nas, jaki olej powinni stosować do łodzi motorowych z przyczepnymi silnikami lub do skuterów wodnych.

Przedstawiamy Wam rodzinę olejów Shell Nautilus, stworzonych specjalnie do silników zaburtowych. Pierwszym z nich jest  Shell Nautilus Biodegradable Outboard Oil, przeznaczony głównie do dwusuwowych silników zaburtowych i skuterów pracujących w trudnych warunkach. Olej ten sprawdza się wszędzie tam, gdzie silnik musi pracować na najwyższych obrotach. Jest to w pełni syntetyczny, szybko biodegradowalny olej, dostosowany do wysokich wymagań ochrony naszego wrażliwego środowiska. Polecany jest zarówno na wody śródlądowe jak i na pełne morze. Do zalet tego oleju należą: zabezpieczenie przed korozją, utrzymywanie świec w czystości, ułatwienie rozruchu, także w silnikach smarowanych systemem wtrysku oleju za pomocą pompy.

Drugim olejem jest bardziej popularny i częściej stosowany, wysokoefektywny Shell Nautilus Premium Outboard Oil. Znajduje on uznanie głównie wśród właścicieli jachtów żaglowych lub łodzi motorowych z przyczepnymi silnikami. Zawarty w nim specjalny pakiet dodatków skutecznie zabezpiecza przed tworzeniem się laków i nagarów w komorze spalania i na świecach zapłonowych, zapobiegając tym samym przedwczesnemu zapłonowi. Charakterystyczne zalety tego oleju to: zabezpieczenie przed korozją  i zużyciem współpracujących części. Olej ten stosowany od momentu zakupu silnika zapewni mu długi żywot, a w silniku używanym poprawi rozruch i zwiększy efektywność przy każdej liczbie obrotów.

O szczegóły pytaj Autoryzowanego Dystrybutora Shell – firmę ROMIKO ul. Mała 8/1, 03-423 Warszawa, tel/fax (0 22) 618-36-13, 0 601-28-36-13, www.shell.com.pl

 

do góry     główna